Blog J.B.

Cecyliada 25.11.2018 roku

Autor: admin o wtorek 27. Listopad 2018

10. edycja Parafialnej Cecyliady „Pan jest pasterzem moim”

Lubań (Księginki), 25.11.2018 roku

Jeśli kogoś przeraziła ilość „drukowanego” zachęcam do zerknięcia W TO MIEJSCE. SERDECZNIE ZAPRASZAM.
Z przyjemnością informuję, że w Galerii Foto można znaleźć zapis fotograficzny przebiegu opisanej niżej Cecyliady. Zdjęcia zostały opublikowane zgodnie z normami Dekretu Konferencji Episkopatu Polski w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim z dnia 13.03.2018 roku – po wyrażeniu zgody na publikację zdjęć wizerunkowych przez sfotografowane osoby. Aby przekierować się do Galerii Foto, wystarczy wcisnąć TEN NAPIS, aktywując przekierowanie. SERDECZNIE ZAPRASZAM.

 

Od samego początku współpracy w nowym składzie personalnym w naszej parafii duży nacisk został położony na pracę związaną z realizacją swoich talentów poprzez śpiew i muzykę kościelną. Już w roku 2009 odbył się pierwszy, wtedy jeszcze bardzo „nieśmiały” koncert parafialnej scholi EDEN; także wtedy ustalony został stały termin wpisanej do grafiku wydarzeń parafialnych Cecyliady – uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, która w naszej wspólnocie jest także szczególnym świętem Służby Liturgicznej.

Podczas tych 10. lat koncerty były prowadzone w zróżnicowany sposób. Najczęściej były to wewnątrzparafialne „rozśpiewane spotkania”, w których – od 2014 roku – brały czynny udział dwie nowe formacje wokalno-instrumentalne: parafialny chór „Maksymilianki” oraz (powstała po rozpadzie grupy Eden) schola „Dzieciaki z Bożej Paki”. Bywały jednak koncerty, podczas których gościliśmy osoby i grupy z zewnątrz.

Tegoroczna, jubileuszowa 10. edycja Cecyliady Parafialnej, której przesłaniem stały się słowa „Pan jest pasterzem moim”, stała się okazją do podsumowania 5-letniego dorobku obu podstawowych parafialnych grup muzycznych. W zasadzie zaplanowaliśmy tylko ich występy – co nie znaczy, że nie byliśmy otwarci na improwizację (zresztą ona najczęściej wychodzi lepiej niż dalekosiężne plany).

O wyjątkowym charakterze dzisiejszej uroczystości wskazywała atmosfera towarzysząca nam od początku Eucharystii. Jak zwykle (to już chyba koncertowa tradycja) „szeryf” zrobił nam „szkolenie”. Pal sześć, póki chodziło o sam śpiew (w tym jesteśmy nieźli). Kiedy jednak zostaliśmy poddani próbie: „Kto się czuje dziadkiem lub starą babcią… proszę ręce do góry…” pojawił się niepokój – co nas jeszcze dzisiaj czeka. Oczywiście nikt nie podniósł ręki i za chwilę stało się jasne, skąd te szeryfowskie słowa: „No to skoro czujemy się młodzi, to nie wstydźmy się pokazać tego także w naszym śpiewie”. Konkretniej, chodziło o animację pieśni „Jesteś Królem”. Z jednej strony kurczę „siara”; z drugiej – głupio tak teraz spasować. Trudno, trza się przełamać… i trzeba przyznać, że tych „przełamanych” było całkiem sporo, dzięki czemu piosenka wyszła rewelacyjnie. Nie tylko zresztą ta, bo schola animująca muzycznie mszę korzystała ze stałego repertuaru mszy św. niedzielnych – wiele tekstów znaliśmy, reszta była pokazywana na ekranie. A skoro tak, to „szeryf” podtrzymał propozycję zgłoszeń indywidualnych.

Oczywiście sporym stresem było rozważanie, które (my nie rozumiemy, czemu nasz „szeryf” tak lubi spacerować po kościele w czasie mszy) zostało poświęcone temu, do czego zobowiązuje nas uznanie Chrystusa za naszego Króla. Kilka osób zostało zaproszonych do rozmowy, ale – Bogu dzięki – większość homilii została oparta o przemyślenia dzieci.

Tak się składa, że uroczystość Chrystusa Króla łączy 2 daty ważne dla naszego proboszcza: imieniny i urodziny. Nie zabrakło więc, pod koniec mszy św. ciepłego i sympatycznego momentu wyrażenia naszych serdecznych życzeń i wspólnego odśpiewania „Życzymy, życzymy…”.

Sam koncert był wyjątkowy nie tylko jubileuszową atmosferą. Chyba po raz pierwszy jego organizatorzy zdecydowali się na „wielką improwizację” czyli „zgłoszenia w realu” (bez wyprzedzenia) – a że skutki były interesujące i budujące, doszliśmy do wniosku, że od tej pory to pojęcie będzie domeną nie tylko Adama Mickiewicza. Program ten prowadzili „Grażynka i Janusz” czyli duecik Martyna & Dawid.

Pierwszą w takim „naborze w realu” była Wiktoria Wójcik – osoba uzdolniona nie tylko muzycznie, ale także np. sportowo (co pokazała podczas tegorocznego Festynu Dziecięcego). Piszący te słowa nie dosłyszał wprawdzie tytułu wykonywanego przez wiktorię utworu, ale – podobnie jak wszyscy – dał się oczarować dynamicznie zagranej na flecie linii melodycznej. Podziwialiśmy wszyscy umiejętności młodej wykonawczyni i oczywiście jej odwagę, bo zagrać tak wymagający utwór przed kilkudziesięcioosobową widownią… to trzeba być mega-hiper-super…

Po Wiktorii miejsce przed ołtarzem zajęła pierwsza, przewidziana wcześniejszymi planami, grupa – schola parafialna „Dzieciaki z Bożej Paki”. Licząca 4 lata funkcjonowania, mając w swoich szeregach 11- i 6-letnich „seniorów” (vide „Grażynka” czy „Nadia-seniorka”), grupa szybko okrzepła w zespołowym śpiewie. Grupa wystąpiła wprawdzie w silnie osłabionym (jeśli chodzi o instrumentarium) składzie, ale „poszła na całość”, co było nagradzane zasłużonymi brawami. Przygotowana prezentacja miała za zadanie pokazać wszechstronność, jaką osiągnęła ta, młoda jeszcze wiekiem i staże, grupa. Tak więc początek programu został wyśpiewany z pełną powagą („Wierzę w Ciebie, Panie” i „Okaż mi, Boże, miłosierdzie swoje”), ale zaraz po tym schola popisała się znajomością języków („Kumbaya, my Lord” zabrzmiało interesująco, ale… co to właściwie to „kumbaya”???) i animacji („walenie w drzwi podczas dynamicznego „Puk-puk-puk” doprowadziłoby w normalnej chałupie do wymiany samych drzwi i jeszcze ściany nośnej). Wreszcie, w finale, „Dzieciaki” próbowały spowodować u nas „pocenie się oczu” bardzo ciepłym utworem „Moi przyjaciele”. Było „czadersko” – „Dzieciaki, wielkie brawa…”

W tym momencie prowadzenie koncertu przejął na chwilę ks. Janusz, który – nawiązując do wspomnianego przed chwilą utworu – przyznał, że był to sztandarowy kawałek grupy prowadzonej przez niego i – kolejnego wykonawcę – p. Roberta Moraczyńskiego w Węglińcu (wyszło na to, że nasz „szeryf” naśpiewał się przez te 30 lat kapłaństwa). Pan Robert wyśpiewał wraz z nami (można powiedzieć, że widzimy tu jakieś podobieństwo osobowościowe z ks. Januszem – obaj lubią robić publiczne „lekcje śpiewu”) 3 utwory, w tym „Czarną Madonnę”. Niesamowicie silny głos (zastanawialiśmy się, po co był tam mikrofon) i nasze honorowe „nie damy się zagłuszyć” zaowocowało bardzo dynamicznym i potężnym (mierząc w decybelach) śpiewem.

Nie był to jednak koniec niespodzianek. Okazało się, że akces do występu podczas koncertu wyraził także p. Ryszard Piekarski – stały bywalec naszych „rozśpiewanych spotkań” (choć ostatnio pojawiła się jakby lekka „leserka” – prawda panie Ryszardzie?). Prezentacja objęła jeden utwór, piosenkę Edyty Geppert „Zamiast” – i choć wykonawca oszczędzał (przynajmniej na początku – czyżby trema?) głos wszyscy usłyszeliśmy naprawdę fajnie wykonany, bardzo nostalgiczny utwór. Można powiedzieć, że po raz drugi (pierwszy raz podczas prezentacji Wiktorii) uznaliśmy ciszę za idealne środowisko odbioru prezentowanego utworu.

Od 5. lat trudno sobie wyobrazić nasze koncerty bez udziału formacji, która odnosi wiele sukcesów na płaszczyźnie parafialnej i pozaparafialnej. Chodzi oczywiście o chór parafialny „Maksymilianki”. Nasze chórzystki wystąpiły dzisiaj w osłabionym 4-osobowym składzie, ale nie dało się tego negatywnie odczuć podczas prezentacji przygotowanego repertuaru, który (podobnie, jak w przypadku naszej scholi) pokazał wokalne możliwości grupy. Chór przygotował 6 utworów: „Jeden jest tylko Pan”, „Bywają chwile”, „Maryjo, śliczna Pani”, „Wznoszę ręce me wzwyż”, „Gdy na Anioł Pański” i „Wśród tylu dróg” – część z nich na tyle znana, że wykonaniu towarzyszył silny akompaniament (słyszalny dopiero na materiale audio z zapisem koncertu), no i rzęsiste brawa.

Uwaga większości z nas była skoncentrowana na miejscu i jakości koncertowych wykonań. Jednak niektórzy zauważyli podczas prezentacji „Maksymilianek” jakąś nerwowość wśród organizatorów. Ciekawe, czyżby się coś „posypało”…? Otóż nie, wręcz przeciwnie… okazało się, że nasz proboszcz na dar „prorokowania” – pod koniec mszy św. zaznaczył, że liczy także na niespodzianki i zgłoszenia osób spośród publiczności i… stało się. Okazało się, że swoje możliwości postanowił zaprezentować nasz scholkowy „wujcio Janusz” czyli współprowadzący koncert Dawid (reprezentujący społeczność Kościelnika). Było tylko jedno „ale” – brakowało instrumentu. No, ale my umiemy improwizować – kilka rozmów, podniesienie do niebezpiecznego poziomu ciśnienia „Grażynce”, jedna próba i oto nasz odważny uznał „idę”.

Niektórzy być może sądzili, że to będzie trochę „niewypał” (swoje „lęki” miał nawet akompaniujący gitarzysta), tym bardziej o wzmiance, że próba była tylko jednak, ale… Dawid naprawdę nas zachwycił. To był trzeci moment tegorocznego koncertu, kiedy odebrało nam mowę. Dawid zaśpiewał bowiem piękną pieśń-modlitwę: „Modlitwa Okudżawy” – zaśpiewał pięknym głosem i z niesamowitą ekspresją. To było COŚ – trudno się więc dziwić, że niewiele brakowało, aby doszło by do bisowania. Dawid! Gratulacje i jeszcze raz dziękujemy…

Po tylu wrażeniach i wzruszeniach zastanawialiśmy się, jak wyjdzie tradycyjny WIELKI FINAŁ. Tym razem na utwór wieńczący dzisiejsze spotkanie wybraliśmy kanon „Pan jest pasterzem moim”, którego słowa stały się przesłaniem koncertu. Ołtarz został otoczony wianuszkiem wykonawców i wszyscy, wsparci akompaniamentem perkusji pana Andrzeja zgodnie wykonali ten naprawdę fajny i dynamiczny utwór – zgodnie nie znaczy jednakowo, ale mimo różnic w śpiewanych przez nas wersjach kanonu nie doprowadził on do dysonansu, lecz wręcz przeciwnie – stał się pięknym, wyśpiewanym z dynamiką i radością wyznaniem wiary w Chrystusa, którego uznaliśmy za naszego Króla.

O uznaniu dla możliwości wokalno-instrumentalnych wykonawców najlepiej świadczył fakt czynnego uczestniczenia w koncercie sporej liczby publiczności oraz ich aktywny udział w koncercie – prezentowane na slajdach teksty umożliwiały włączanie się w śpiew (co w żaden sposób nikomu nie przeszkadzało – jest to zresztą jeden z elementów stałej formacji muzycznej podczas niedzielnych mszy św. z udziałem dzieci). Za tę wyjątkową atmosferę trzeba naszej publiczności serdecznie i gorąco podziękować.

Warto dodać, że okres październikowo-listopadowy jest dla naszej wspólnoty okresem bardzo pracowitym (także na płaszczyźnie muzycznej). Inauguruje go koncert upamiętniający kolejne rocznice powstania scholi parafialnej i rozśpiewane nabożeństwa różańcowe; kontynuacją jest 1-listopadowe misterium „Refleksja listopadowa” i „Różaniec dla Ojczyzny” (11.XI), zwieńczeniem zaś opisana wyżej Cecyliada. Czas odpoczynku po jego zakończeniu nie będzie jednak zbyt długi, bo już na 2. niedzielę stycznia planujemy przeprowadzenie kolejnego koncertu kolęd i pastorałek, na który już teraz serdecznie zapraszamy zainteresowanych wspólnym kolędowaniem gości.

 

Tekst: ks. Janusz Barski

Foto: Dominika Szydło, ks. Janusz Barski

Napisany w moja praca | Brak komentarzy »

Cecyliada’2018

Autor: admin o wtorek 27. Listopad 2018

10. edycja Parafialnej Cecyliady

Lubań (Księginki), 25.11.2018 roku

 

Od samego początku współpracy w nowym składzie personalnym w naszej parafii  duży nacisk został położony na pracę związaną z realizacją swoich talentów poprzez śpiew i muzykę kościelną. Już w roku 2009 odbył się pierwszy, wtedy jeszcze bardzo „nieśmiały” koncert parafialnej scholi EDEN; także wtedy ustalony został stały termin wpisanej do grafiku wydarzeń parafialnych Cecyliady – uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, która w naszej wspólnocie jest także szczególnym świętem Służby Liturgicznej.

Podczas tych 10. lat koncerty były prowadzone w zróżnicowany sposób. Najczęściej były to wewnątrzparafialne „rozśpiewane spotkania”, w których – od 2014 roku – brały czynny udział dwie nowe formacje wokalno-instrumentalne: parafialny chór Maksymilianki oraz (powstała po rozpadzie grupy Eden) schola „Dzieciaki z Bożej Paki”. Bywały jednak koncerty, podczas których gościliśmy osoby i grupy z zewnątrz.

Tegoroczna, jubileuszowa 10. edycja Cecyliady Parafialnej, której przesłaniem stały się słowa „Pan jest pasterzem moim”, stała się okazją do podsumowania 5-letniego dorobku obu podstawowych parafialnych grup muzycznych. Nie mogło jednak zabraknąć wykonawców indywidualnych, którzy – mniej bądź bardziej systematycznie – biorą udział w naszych spotkaniach. Taką osobą była z pewnością Wiktoria Wójcik, młoda i bardzo uzdolniona wykonawczyni, która zachwyciła nam rozbudowanym instrumentarium na flecie oraz pan Ryszard Piekarski, który pozwolił nam przeżyć piękne chwile podczas wykonania pieśni „Zamiast”. Nie zabrakło także wykonawców spoza parafii – dużym zaskoczeniem była prezentacja przygotowana i brawurowo wykonana przez  pana Roberta Moraczyńskiego (dawnego współpracownika ks. Janusza Barskiego w Węglińcu); wielkie uznanie i długą owację zebrał natomiast ostatni uczestnik Cecyliady, reprezentujący wspólnotę w Kościelniku, pan Dawid Binkowski, który z wielką ekspresją wykonał utwór „Modlitwa Okudżawy”. Oczywiście, swoje przygotowane prezentacje przedstawiły obie grupy parafialnej łącząc harmonijnie dostojeństwo śpiewu chóralnego (Maksymilianki) z dynamizmem i ekspresją wykonania dziecięcego (Dzieciaki z Bożej Paki).

O uznaniu dla możliwości wokalno-instrumentalnych wykonawców najlepiej świadczył fakt czynnego uczestniczenia w koncercie sporej liczby publiczności oraz ich aktywny udział w koncercie – prezentowane na slajdach teksty umożliwiały włączanie się w śpiew (co w żaden sposób nikomu nie przeszkadzało – jest to zresztą jeden z elementów stałej formacji muzycznej podczas niedzielnych mszy św. z udziałem dzieci). Za tę wyjątkową atmosferę trzeba naszej publiczności serdecznie i gorąco podziękować.

Warto dodać, że okres październikowo-listopadowy jest dla naszej wspólnoty okresem bardzo pracowitym (także na płaszczyźnie muzycznej). Inauguruje go koncert upamiętniający kolejne rocznice powstania scholi parafialnej i rozśpiewane nabożeństwa różańcowe; kontynuacją jest 1-listopadowe misterium „Refleksja listopadowa” i „Różaniec dla Ojczyzny” (11.XI), zwieńczeniem zaś opisana wyżej Cecyliada. Czas odpoczynku po jego zakończeniu nie będzie jednak zbyt długi, bo już na 2. niedzielę stycznia planujemy przeprowadzenie kolejnego koncertu kolęd i pastorałek, na który już teraz serdecznie zapraszamy zainteresowanych wspólnym kolędowaniem gości.

 

Tekst: ks. Janusz Barski

Foto: Dominika Szydło, ks. Janusz Barski

Napisany w moja praca | Brak komentarzy »

ŚPIESZMY SIĘ KOCHAĆ LUDZI

Autor: admin o wtorek 30. Październik 2018

Takie zamyślenie na ten listopadowy czas.

ksiądz Jan Twardowski
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza.

Napisany w moja praca | Brak komentarzy »

Odpust parafialny 12.08.2018 roku

Autor: admin o piątek 17. Sierpień 2018

„ŚWIĘTOŚĆ – ŻYCIE ZAMIENIONE NA MIŁOŚĆ”

Jubileuszowy odpust parafialny     Lubań, 12.08.2018 roku

Ks. Kanonik Franciszek Molski

Uroczystość odpustowa A.D. 2018 miała charakter szczególny. Wspomnienie patrona parafii, św. Maksymiliana Marii Kolbego, zostało powiązane z podwójnym Perłowym Jubileuszem: erygowania parafii (27.06.1988 r.) i poświęcenia kościoła (25.09.1988 r.) oraz święceń kapłańskich proboszcza, ks. kan. Janusza Barskiego (21.05.1988 r.). Dzisiejsza modlitwa wspólnoty lokalnej wpisała się także w ogólnopolskie dziękczynienie za odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Uroczystości przewodniczył proboszcz parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP w Świeradowie-Zdroju, ks. kan. Franciszek Molski. O jego randze świadczyła obecność przedstawicieli władz powiatowych (Starosta Powiatowy, p. Walery Czarnecki; Wicestarosta, p. Wojciech Zembik) i miejskich (Burmistrz miasta Lubań, p. Arkadiusz Słowiński z grupą radnych miejskich).

Tegoroczne przygotowania rozpoczęliśmy dużo wcześniej, niż zazwyczaj. Już od kwietnia rozpoczęły się prace przy digitalizacji zawartości papierowej Kroniki Parafialnej oraz tworzeniu jej wersji elektronicznej. Prace te zaowocowały włączeniem się Parafian w poszukiwania archiwalnych materiałów źródłowych (szczególnie fotografii), które wzbogaciłyby naszą wiedzę o historii wspólnoty na Księginkach. W oparciu o zdigitalizowany materiał została przygotowana „jubileuszowa cegiełka” w formie folderu, będącego zapisem najważniejszych wydarzeń z 30-letniej historii parafii. Podczas tych przygotowań zauważalnie wzrosło zainteresowanie elektroniczną Kroniką Parafii.

Kościół przed rozpoczęciem rozbudowy.

To była jedna z kilku płaszczyzn naszych przygotowań. Perłowy Jubileusz zobowiązywał nas do wzmożonego wysiłku przy przygotowaniu terenu wokół kościoła na obie odsłony uroczystości: odpust i festyn parafialny. W ramach przygotowań dużym zmianom została poddana całościowa aranżacja zieleni; oczyszczono i nasadzono teren starej części cmentarza; nasze niezmordowane Panie [to wstyd dla nas, facetów – chciałoby się zaśpiewać za Danutą Rinn: „Gdzie ci mężczyźni?”] uporządkowały teren wokół altany oraz centralną część parafialnego parkingu. Został odświeżony misyjny krzyż pokutny. W sumie więc teren piękniał z dnia na dzień.

Niezależnie od prac porządkowych dużą uwagę poświęciliśmy przygotowaniu liturgii oraz samego festynu. Za pierwsze odpowiadał proboszcz parafii, za drugie – inicjatywna grupa organizatorów. Już pod koniec czerwca zostaliśmy zachęceni do obejmowania funkcji podczas sumy odpustowej; w czasie spotkań organizacyjnych przyjmowaliśmy także  na siebie odpowiedzialność za poszczególne elementy organizacji festynu. Nie było łatwo – temperatura niektórych spotkań była gorąca, ale… zaowocowało to świetnym przygotowaniem i przeprowadzeniem obu odsłon uroczystości odpustowej.

Wielkim niepokojem napawała nas upalna pogoda. Nie mieliśmy nic do słońca, ale upały rzędu 35 stopni to już przegięcie (a tak było przez kolejne 2 tygodnie). Akurat w tej kwestii uspokoiła nas trochę „interwencja niebios” w postaci opadów deszczu w poprzedzający święto piątek („Oby tylko nie powtórzyło się to w niedzielę” – wzdychaliśmy wspominając ubiegłoroczne „oberwanie chmury”). Niedziela jednak okazała się idealna – słoneczna, ale bez przegięć w temperaturze.

Końcówka przygotowań (kilka ostatnich dni) to już było prawdziwe „tyranie” – mimo iż organizację ułatwiło zrozumienie i pomoc ze strony dyrektora Miejskiego Domu Kultury w Lubaniu [została nam wypożyczona profesjonalna scena oraz nagłośnienie (wraz z obsługującym je akustykiem)] i Komendanta Powiatowego Straży Pożarnej [wypożyczono nam odpowiednią liczbę stołów i ław, dzięki czemu festynowy plac został przygotowany dla zdecydowanie większej niż w latach ubiegłych liczby gości]. Po zniszczeniu przez ubiegłoroczne wichury namiotu „Kawiarenki pod lipami” zostaliśmy zmuszenia do wypożyczenia namiotów zastępczych. Życzliwość władz miejskich oraz Straży Pożarnej bardzo nam ułatwiły ostatnie przygotowania, ale tak naprawdę roboty było co niemiara. A obok tych, typowo męskich, zajęć należy wspomnieć o przygotowaniach kulinarnych (w których piszący te słowa, szanując zdrowie ewentualnych konsumentów, nie brał czynnego udziału) – ugoszczenie zaproszonych gości z zewnątrz może nie wygląda zbyt imponująco, ale to była naprawdę ciężka „harówa”. Księginki są jednak twarde – daliśmy radę.

W końcu nadszedł ten dzień – święto Jubileuszu parafii. O godzinie 13:00 rozpoczęła się suma odpustowa, której przewodniczył wspomniany wcześniej ks. kanonik Franciszek Molski.

Podczas powitania przybyłych gości proboszcz parafii podkreślił szczególny charakter dzisiejszej uroczystości: „Dzisiejsze święto skłania nas do refleksji nad przeszłością naszej wspólnoty, rzutującą na dzisiejszy jej stan oraz przyszłość. Pragniemy wspomnieć na kapłanów tworzących i pracujących w naszej parafii: śp. ks. prałata Jana Winiarskiego, śp. ks. Wojciecha Antosza, ks. kanonika Jerzego Jerkę i ks. Piotra Kudokasa. Pragniemy także prosić o Boże łaski dla żyjących i zmarłych budowniczych naszej świątyni oraz animatorów codziennego życia wspólnoty parafialnej. /…/ Dzisiejszą liturgią pragniemy także włączyć się w ogólnopolskie dziękczynienie za odzyskaną 100 lat temu niepodległość”.

Ks. Franciszek rozpoczął nietypowo – nawiązaniem do faktu dwukrotnej obecności w naszej parafii podczas rekolekcji wielkopostnych (w roku 2004 i 2013). Już to wspomnienie oraz nawiązanie do 30-lecia kapłaństwa proboszcza parafii zapowiadało, że będzie „gorąco”.

Liturgia słowa została zdominowana przez „scholkową rodzinkę” – „Grażynkę i Janusza” (Martyna & Dawid) oraz wykonawczynię psalmu – Nadię „seniorkę” [tu chciałbym podziękować Dawidowi, który wsparł nas nie tylko podczas organizacji i przebiegu festynu, ale także wziął czynny udział w liturgii sumy odpustowej].

Po odczytaniu Ewangelii rozpoczęło się kazanie, które – podobnie jak nauki ze wspomnianych wcześniej rekolekcji –po prostu nas zachwyciło. Ks. Franciszek bardzo umiejętnie łączył w nim mądrość Objawienia z poetyką ludzkiego języka. Tak więc rozważanie było bardzo głębokie, a jednocześnie stanowiło prawdziwą „strawę duchową”. Jego myślą przewodnią było wskazanie, po co przyszliśmy dzisiaj do świątyni oraz czego możemy się nauczyć od patrona naszej wspólnoty. „W niedzielę przychodzimy do kościoła, aby powrócić do źródła” – rozpoczął homilię ks. Franciszek. „Przewodnikiem niech będzie patron tej parafii, św. Maksymilian /…/ a On czytelnie wskazuje, że naszym powołaniem jest świętość /…/ Czy wiesz, co to jest świętość? – pytał dalej homileta – to tylko życie zamienione na chleb i rozdane do końca; to życie zamienione na miłość i rozdane do końca /…/. To po prostu naśladowanie Chrystusa przez człowieka – dosłowne i całkowite”. Ilustracją tej myśli stała się opowieść o mężczyźnie, w którego domu na ścianie wisiała… gałąź. Zapytany o to, dlaczego ona tu się znajduje opowiedział, że kiedy był dzieckiem wyszedł z dziadkiem na zamarznięty staw, gdzie załamał się pod nim lód. Tonącego chłopca uratował dziadek podając wyrwaną z drzewa gałąź. Chłopiec ocalał, ale tej nocy dziadek zmarł na zawał serca – emocje podczas i po ratowaniu życia okazały się dla niego zbyt silne. Zrozpaczony chłopiec wrócił na miejsce  i znalazł gałąź, dzięki której dziadek uratował mu życie. Zawieszona na ścianie przypominała mu odtąd, że zawdzięcza swoje życie komuś – i to zobowiązuje. „To dlatego Chrześcijanie mają w swoich domach kawałek drewna w formie krzyża. On przypomina i zobowiązuje do naśladowania Tego, kto dla nas i za nas na nim umarł  – kontynuował homileta – /…/ Naśladowanie Chrystusa w Jego miłości – to właśnie jest świętość”.

Świadkiem tej miłości był św. Maksymilian – „On kochał człowieka, by zdążyć do Boga /…/ Nie pytał, jak uratować świat – wiedział, że słowa o miłości trzeba po prostu zamienić w miłość”. Podkreślając tę prawdę ks. Franciszek zachęcił do „jubileuszowego rachunku sumienia”: jak to wygląda w moim codziennym życiu?

Posługując się piękną historią dr Howarda Kelly’ego homileta wskazał także, że miłość nigdy nie umiera i zawsze kreuje atmosferę w której dojrzewa i wydaje piękne owoce. „Rachunek spłacony kubkiem mleka” – zakończenie opowieści stanowiło zachętę do wiary w to, że miłość „po prostu się opłaca” (i nie chodzi tu o przelicznik materialny). „Do takiej wiary zachęca św. Maksymilian /…/ – kilkakrotnie wskazywał homileta – uczy na nieustannie słów o zamienianiu życia na miłość”.

Ten fragment poetyckiego zamyślenia ks. Franciszek zakończył pytaniem: „Co wybrać w życiu: miłość, która często boli czy jej brak, który wyściela szarością ulice codzienności?”.

Końcową część rozważania ks. Franciszek zadedykował proboszczowi parafii z racji przeżywanego przezeń w tym roku Perłowego Jubileuszu kapłaństwa. Słowa poetyckich życzeń zostały wypowiedziane jako nawiązanie do myśli, że „do nieba idzie się przez ziemię; do świętości potrzebny jest człowiek”. Ostatnia zaś fraza została ponownie skierowana do całej wspólnoty parafialnej: „Gdyby każdy miał to samo, nikt nie byłby potrzebny drugiemu człowiekowi /…/; cieszcie się Waszą różnorodnością i szukajcie sposobów codziennego dzielenia się nią z innymi /…/. W ten sposób będziecie się codziennie stawali – jak Wasz patron – świętymi” [piszący te słowa nie widział reakcji słuchaczy, ale chwila ciszy po zakończeniu rozważania była odczuwalną refleksją nad bogactwem treści wypowiedzianego przez ks. Franciszka kazania].

Ciąg dalszy liturgii po raz kolejny podkreślił kilka cech naszej wspólnoty:

– Zaangażowanie osób świeckich w liturgię [modlitwa wiernych (prowadzona przez 8-osobową grupę osób o zróżnicowanym wieku), obsługa ołtarza, procesja z darami, znak pokoju otrzymany przez Nadię i Nikolę przy ołtarzu i przekazany uczestnikom liturgii – to tylko niektóre momenty, kiedy można było zauważyć, że dzisiejsza uroczystość od strony liturgicznej stała się podkreśleniem tego, co ma miejsce w naszym kościele na co dzień];

– Zdolność do współpracy zróżnicowanych grup wokalno-instrumentalnych podczas liturgii [muzyczną oprawę liturgii zapewniła liczna grupa osób muzykujących: zaproszony specjalnie na dzisiejszą uroczystość organista z Polkowic, p. Krzysztof Matynia; chór parafialny „Maksymilianki” i schola „Dzieciaki z Bożej Paki” oraz grupy spoza parafii: „Złote Nutki” i „Polne Kwiaty”. Mimo zróżnicowania form wykonywania utworów łączyło te grupy i osoby jedno – chęć jak najbardziej uroczystego przeżycia Perłowego Jubileuszu parafii].

Chór parafialny MAKSYMILIANKI

Schola parafialna DZIECIAKI Z BOŻEJ PAKI

W ten sposób doszliśmy do zwieńczenia sumy odpustowej. Wydawało się, że po słowie podziękowań ze strony proboszcza ciąg dalszy liturgii przebiegnie według ustalonego wcześniej  programu. Tu jednak niespodziankę sprawiły nam (a przede wszystkim proboszczowi) „Polne Kwiaty” i „Złote Nutki” oraz Starosta Powiatowy, p. Walery Czarnecki, którzy złożyli od siebie bardzo ciepłe i serdeczne życzenia z okazji Perłowego Jubileuszy kapłaństwa. No, nasz świeżo upieczony „kanonik” może się nie rozkrochmalił, ale jego „purpury” przerzuciły się częściowo z komży na twarz.

Liturgię sumy odpustowej zakończyła procesja i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem oraz hymn „Boże, coś Polskę”. Wspólnie odśpiewane 2 zwrotki zabrzmiały prawdziwie majestatycznie.

Zakończenie liturgii stało się sygnałem do rozpoczęcia drugiej odsłony dzisiejszej uroczystości – Festynu Parafialnego, którego gościem honorowym był (podobnie, jak rok temu) zespół „Bazalt”. O ile rok temu dużym problemem stało się zabezpieczenie sprzętu przed nawałnicą, o tyle dzisiaj przygotowana scena i profesjonalna obsługa medialna (pomoc okazana przez MDK w Lubaniu) spowodowała, że program festynu zapowiadał się imponująco.

Zespół BAZALT

Jako, że „doznania duchowe” mogą pobudzić apetyt, pierwszym oblężonym miejscem stała się „Kawiarenka pod lipami”. Bogata oferta gastronomiczna pozwoliła skutecznie uzupełnić „spalone kalorie”, zaś przygotowane przez nasze panie wspaniałe wypieki towarzyszyły uczestnikom festynu do samego końca. Zainteresowanie ofertą „Kawiarenki” było tak duże, że niektóre stanowiska musiały sięgać po „głęboko zamrożone” rezerwy.

Drugim oblężonym od samego początku miejscem stał się punkt sprzedaży „jubileuszowych cegiełek” i wydawania fantów. Tegoroczne cegiełki zostały przygotowane w formie folderu zawierającego unikatowe zdjęcia kościoła sprzed rozbudowy, fotografie wszystkich księży proboszczów oraz (oczywiście bardzo wybiórcze) kalendarium wydarzeń parafialnych w okresie 1965-2018. Nie da się ukryć, że uczestnicy festynu zaskoczyli nas totalnie – zawsze zostawało nam około 50 „cegiełek”; w tym roku wykupiono cały nakład (powiększony ze względu na jubileusz do 500 szt.).

Oprócz wspomnianych wyżej miejsc punktem centralnym była także scena, na której wiele się działo. Pierwszą, niejako „konsumpcyjną” część festynu oprawił muzycznie „Bazalt”. Tak sobie żartowaliśmy, że repertuar (klasyka polskiego i zagranicznego rocka sprzed lat) z pewnością miała pozytywny wpływ na możliwości „przyswajania dodatkowych kalorii” przez uczestników – Panie i Panowie z „Bazaltu”! Brawo dla Was za mega-wykon!

Oczywiście, podobnie jak w latach ubiegłych postaraliśmy się, aby repertuar festynowy był jak najbardziej urozmaicony. Stało się to możliwe dzięki włączeniu się w muzyczną animację rodzimych oraz zaproszonych grup wokalno-instrumentalnych. Kolejno wystąpiły: „Złote Nutki”, „Dzieciaki z Bożej Paki”, „Polne Kwiaty” i „Maksymilianki”. Zwieńczeniem oryginalnych prezentacji stała się druga część koncertu zespołu „Bazalt”, który momentami (przy niektórych „hiciorach” sprzed lat) zbliżał się niebezpiecznie do „szaleństwa”. Wielki szacun dla wszystkich wykonawców!!!

Podobnie, jak na mszy św., tak i podczas festynu nie obyło się bez niespodzianek. Podczas I części festynu zawitał u nas wóz bojowy Straży Pożarnej, którego załoga umożliwiła zainteresowanym obejrzenie sprzętu bojowego [no, nie da się ukryć, że było trochę manewrowania i „pogróżek szeryfa” typu: jak się nie znajdzie kierowca tej renówki to… przeniesiemy ją ręcznie] i wzięcie udziału w kilku przygotowanych konkursach. Panowie strażacy! Serdecznie dziękujemy – za pokaz oraz za stoły i ławy!

Od prawie samego początku w program „święta parafii” wpisała się aukcja festynowego tortu. Może nie towarzyszyły jej w tym roku emocje, jak przed laty, ale… wylicytowany za „stówkę” tort został przekazany przez p. Kamila Glazera naszym dzieciakom. Oj, przy festynowym torciku działo się… działo…

W tym roku, po raz pierwszy spróbowaliśmy zlicytować „dzieła sztuki”. Uczestnicy okazali się jednak na nią oporni i oba obrazy zakupił p. Ryszard Piekarski (prowadzący licytację) za podstawowe kwoty aukcji.

Od 8. lat momentem, któremu towarzyszą wielkie emocje, stało się losowanie nagród głównych.  W tym roku najcenniejszymi były: ufundowany przez Burmistrza miasta Lubań, p. Arkadiusza Słowińskiego) rower oraz talon podarunkowy wartości 100 zł; dwa 2-osobowe vouchery na nocne zwiedzanie zamku Czocha oraz m.in. płyty z oratorium nagranego podczas uroczystości ustanowienia św. Marii Magdaleny patronką naszego miasta. Czas losowania tych nagród od samego początku przebiegał w atmosferze „przebierania w cegiełkach”, mruczenia pod nosem: „Mam ten numer, tylko o jeden wyższy/niższy” lub rozkładania „cegiełkowych talii” na trawniku. Rekordziści (Grażynka & spółka) musieli korzystać z pomocy, aby w miarę szybko znaleźć właściwe wylosowane numerki. Do przeprowadzenia losowania została zaproszona  czcigodna BUDKA [Bezwzględnie Uczciwi Działacze Księgińskiego losowAnia], która przeprowadziła tę, jakże „wyczerpującą” procedurę. Rekord pobił chyba duet „Janusz & Grażynka”, który wygrał oba vouchery [ten drugi to chyba dla „teściowej”] i oczywiście parafianka, która wygrała rower. Było w każdym razie bardzo emocjonująco i… zabawnie. Grupie BUDKA dziękujemy i… zapraszamy za rok.

Podczas każdego festynu najtrudniejszymi momentami są: rozłożenie wszystkiego i „zwinięcie majdanu”. Muszę przyznać, że z tym drugim w tym roku poszło rekordowo sprawnie. Już po losowaniu nagród głównych rozpoczął się demontaż części wyposażenia, a po zakończeniu 2 części koncertu „Bazaltu” reszta nieczynnej już „Kawiarenki” jakby „wyparowała”. Nie da się wymienić wszystkich osób wspierających te prace – ze swojej strony chciałbym im podziękować i pogratulować.

Odpust, będący okazją do świętowania Perłowego Jubileuszu erygowania parafii i poświęcenia kościoła (oraz święceń kapłańskich proboszcza), a także powiązany z nim Festyn Parafialny są już historią. Jako proboszcz obchodzącej jubileusz wspólnoty pragnę gorąco podziękować wszystkim osobom, które podjęły się organizacji, a także wsparły (także modlitewnie) przygotowanie obu odsłon uroczystości Perłowego Jubileuszu. W moim osobistym odczuciu to jedno z najlepiej przeprowadzonych „świąt parafialnych”. W sposób często niezauważalny zrobiliście Państwo wszystko, aby liturgia, w której uczestniczyliście, była przeżyta we właściwej oprawie i wspaniałej atmosferze. Zadbaliście także o to, by nasi goście mogli skorzystać z pełni oferty festynowej – „tak dla ducha, jak i dla ciała”. Gorąco dziękuję darczyńcom, którzy wsparli rzeczowo i materialnie naszą uroczystość. Dziękuję prezbiterium dekanatu Lubań, które zaszczyciło nas swoim przybyciem i gościom honorowym: Staroście i Wicestaroście Lubańskiemu, Burmistrzowi miasta Lubań oraz gościom przybyłym spoza parafii i Lubania. Mam nadzieję, że moja (bardzo pozytywna) ocenia tegorocznego odpustu jest zgodna z Waszymi odczuciami.

 

Napisany w moja praca | 1 Komentarz »

Urlop 2018

Autor: admin o sobota 14. Lipiec 2018

Przed samym wyjazdem, w niedzielę, jedna z moich Parafianek życzyła mi „mokrego urlopu” – chyba ma w sobie „moc”, bo faktycznie pierwsza część urlopu przebiegła pod znakiem deszczu. Nie, żeby narzekał – odpoczywać można nawet wtedy, kiedy „niebo płacze”, ale ten „bałtycki mahoń” – to już problem. Nie zamierzam opisywać każdego dnia, bo są podobne do siebie – chciałbym natomiast zainteresować zdjęciami tych, którzy uwielbiają morze.

Z przyjemnością informuję, że w Galerii Foto można znaleźć zapis fotograficzny przebiegu urlopu. Zdjęć nie będzie może zbyt wiele (w końcu ile można fotografować morze), ale mam nadzieję, że wzbudzą Wasze zainteresowanie. Aby przekierować się do Galerii Foto, wystarczy wcisnąć TEN NAPIS, aktywując przekierowanie. SERDECZNIE ZAPRASZAM.

Aaaa… dzisiaj (14.07) spotkałem na plaży ciekawy widoczek. Godzina 5:25, a tu przy morzu staje para młoda. Tak, tak – sesja przed… albo poślubna. Ustawienia były interesujące. Dobrze, że fotograf nie kazał pannie młodej się topić, a jej menowi – ratować ją. Pozdrawiam.

Tu od wielu lat spędzam urlopowy czas.

Urlop powoli dobiega końca. Nie powiem, żebym był usatysfakcjonowany pogodą (ale na to nie miałem raczej wpływu) – pod tym względem przypomina mi to urlop sprzed 6. lat, kiedy również pobyt na plaży był liczony w godzinach, a nie dniach. Wychodzi na to, że dopiero dzisiaj (20.07), jakby na osłodę, zapowiada się w pełni słoneczny (choć wietrzny) dzień. Tak więc trzeba dziś znaleźć moce, aby na plaży wytrzymać jak najdłużej. Pozdrawiam po porannym spacerze.

Takie efekty to oczywiście skutek robienia fotki „pod słońce”.

Napisany w wycieczki | 1 Komentarz »