Blog J.B.

ZMARTWYCHWSTANIE — SZCZYT OBJAWIENIA

Epifania Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego

 

Epifania (Objawienie)  jest ukazaniem się Jezusa jako Mesjasza Izraela, Syna Bożego i Zbawiciela świata.

Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest Epifanią

Najstarsze pisane świadectwo o zmartwychwstaniu Chrystusa znajduje się w Pierwszym Liście św. Pawła do Koryntian. Przypomina w nim Apostoł adresatom Listu (około Wielkanocy w 57 r. po Chr.): „Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł — zgodnie z Pismem — za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi” (1 Kor 15,3-8).

 

Jak widać, Apostoł mówi tu o żywej tradycji zmartwychwstania, z którą zapoznał się po swym nawróceniu u bram Damaszku (por.Dz 9,3-18). Podczas swej podróży do Jerozolimy spotkał apostołów Piotra i Jakuba, jak precyzuje List do Galatów (por. 1,18 n.), których obecnie wymienia jako dwóch głównych świadków Chrystusa zmartwychwstałego.

 

Należy także zauważyć, że w cytowanym tekście św. Paweł nie tylko mówi o zmartwychwstaniu dnia trzeciego „zgodnie z Pismem” (jest to odniesienie biblijne, które już dotyka teologicznego wymiaru tego faktu), ale równocześnie odwołuje się do świadków, do tych, którym Chrystus osobiście się ukazał. Jest to znak, między innymi, że wiara pierwszej wspólnoty wierzących, której Paweł daje wyraz w Pierwszym Liście do Koryntian, opiera się na świadectwie konkretnych ludzi, znanych chrześcijanom i w większości jeszcze żyjących wśród nich. Owi „świadkowie zmartwychwstania Chrystusa” (por. Dz 1,22), to przede wszystkim dwunastu Apostołów, ale nie tylko oni: Paweł mówi wręcz, że oprócz Piotra, Jakuba i wszystkich Apostołów Jezus ukazał się równocześnie ponad pięciuset osobom.

 

Zapis Pawłowy obala hipotezy, według których na różny sposób usiłowało się tłumaczyć zmartwychwstanie Chrystusa, abstrahując od fizycznego porządku i nie uznając go za fakt historyczny, np. hipotezę, według której zmartwychwstanie byłoby pewnego rodzaju interpretacją stanu, w jakim znajduje się Chrystus po śmierci (stan życia, a nie śmierci), czy też hipotezę, która sprowadza zmartwychwstanie do wpływu, jakiego Chrystus po swej śmierci nie przestał wywierać — co więcej, wywierał go z nową, nieodpartą mocą — na swoich uczniów. Hipotezy te zdają się implikować wynikające z uprzedzeń odrzucenie rzeczywistości zmartwychwstania, rozważanego jedynie jako „wytwór” środowiska, czyli wspólnoty jerozolimskiej. Ani to tłumaczenie, ani uprzedzenie nie znajdują potwierdzenia w faktach. Tymczasem tekst Pawłowy odwołuje się do naocznych świadków „faktu”: jego przeświadczenie o zmartwychwstaniu Chrystusa ma zatem podstawę doświadczalną. Jest ona połączona z owym argumentem ex factis, jaki wybrali i stosowali Apostołowie właśnie w owej pierwszej wspólnocie jerozolimskiej. Przy wyborze Macieja, jednego z najgorliwszych uczniów Jezusa, który miał dopełnić liczbę „Dwunastu”, uszczuploną przez zdradę i koniec Judasza Iskarioty, Apostołowie stawiają wyraźny warunek, aby ten, który zostanie wybrany, nie tylko „był ich towarzyszem” wtedy, kiedy Jezus nauczał i działał, ale nade wszystko, żeby mógł się stać „świadkiem Jego zmartwychwstania”, dzięki doświadczeniu zdobytemu w dniach poprzedzających chwilę w której Chrystus — według ich wyrażenia — „został wzięty od nas od nieba” (Dz 1,22).

 

Nie można więc przedstawiać zmartwychwstania — jak to czyni pewna krytyka nowotestamentowa, która nie przywiązuje wystarczającej wagi do danych historycznych — jako „wytworu” pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej w Jerozolimie. Prawda o zmartwychwstaniu nie jest wytworem wiary Apostołów lub innych uczniów przed czy popaschalnych. Z tekstów wynika raczej, że wiara „przedpaschalna” wyznawców Chrystusa była poddana radykalnej próbie męki i śmierci krzyżowej ich Mistrza. On sam zapowiedział tę próbę, zwłaszcza w słowach zwróconych do Szymona Piotra, gdy zbliżały się już tragiczne wydarzenia jerozolimskie: „Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara” (Łk 22,31-32). Wstrząs wywołany męką i śmiercią Chrystusa był tak wielki, że uczniowie (a przynajmniej niektórzy z nich) początkowo nie dowierzali wiadomości o zmartwychwstaniu. W każdej z Ewangelii znajdujemy na to dowody. W szczególności Łukasz informuje nas, że gdy niewiasty „wróciły od grobu, oznajmiły to wszystko [czyli, że grób był pusty] Jedenastu i wszystkim pozostałym. […] słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary” (Łk 24,9.11).

 

Poza tym hipotezę, która w zmartwychwstaniu chce widzieć tylko „wytwór” wiary Apostołów, obala przytoczona scena, gdy Zmartwychwstały „sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!»” Istotnie, wydawało się im, „że widzieli ducha”. Przy tej sposobności sam Jezus musiał przezwyciężyć ich wątpliwości i lęk i przekonać ich, że „to On był”: „Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. A ponieważ oni „jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia”, Jezus prosi, by dali Mu coś do jedzenia i „jadł wobec nich” (por. Łk 24,36-43).

 

Dobrze znany jest przypadek Tomasza, który nie był razem z Apostołami, gdy Jezus przyszedł do nich po raz pierwszy, wchodząc do Wieczernika pomimo drzwi zamkniętych (por. J 20,19). Gdy więc inni uczniowie oznajmili Tomaszowi po jego powrocie: „Widzieliśmy Pana!”, Tomasz okazał zdumienie i niedowierzanie i odpowiedział: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. Po ośmiu dniach Jezus przyszedł do Wieczernika powtórnie, aby spełnić żądania „niewiernego” Tomasza i rzekł do niego: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!” Kiedy zaś Tomasz wyznał wiarę w słowach „Pan mój i Bóg mój!”, Jezus mu powiedział: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20,24-29).

 

Wezwanie, by wierzyć nie domagając się zobaczenia tego, co jest ukryte w tajemnicy Boga i Chrystusa, pozostaje zawsze aktualne; ale trudność apostoła Tomasza w uznaniu zmartwychwstania bez osobistego doświadczenia obecności Jezusa żyjącego i jego poddanie się wobec dowodów, które Jezus mu przedstawił, potwierdzają to, co Ewangelia mówi o oporze Apostołów i uczniów w uznaniu zmartwychwstania. Nie jest więc spójna hipoteza, że zmartwychwstanie było „wytworem” wiary — czy łatwowierności — Apostołów. Ich wiara w zmartwychwstanie zrodziła się natomiast — pod działaniem łaski Bożej — z bezpośredniego doświadczenia rzeczywistości Chrystusa zmartwychwstałego.

 

Jezus po zmartwychwstaniu sam nawiązuje kontakt z uczniami po to, by dać im poczucie rzeczywistości i aby rozproszyć opinię — czy obawę — że chodzi o „zjawę”, a zatem, że ulegli złudzeniu. Rzeczywiście, nawiązuje On z nimi bezpośredni kontakt, właśnie poprzez dotknięcie. Tak więc w przypadku Tomasza, o którym była mowa wcześniej, a także w spotkaniu opisanym w Ewangelii Łukaszowej, gdy Jezus mówi do zmieszanych uczniów: „Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam” (24,39), zachęca ich do stwierdzenia, że zmartwychwstałe ciało, w jakim im się ukazuje, jest tym samym, które było umęczone i ukrzyżowane. Ciało to posiada jednak równocześnie nowe właściwości: jest „uduchowione” i „uwielbione”, a zatem nie podlega takim ograniczeniom, jakim normalnie podlegają byty materialne, a więc i ludzkie ciało. (Istotnie Jezus wchodzi do Wieczernika, mimo że drzwi były zamknięte, zjawia się i znika, itd.). Równocześnie jest to ciało prawdziwe i rzeczywiste. W jego materialnej tożsamości potwierdza się zmartwychwstanie Chrystusa.

 

Spotkanie na drodze do Emaus, zapisane w Ewangelii Łukaszowej, jest wydarzeniem, które w sposób szczególnie przejrzysty unaocznia, jak dojrzałe było w świadomości uczniów przekonanie o zmartwychwstaniu właśnie poprzez kontakt z Chrystusem zmartwychwstałym (por. Łk 24,15-21). Ci dwaj wyznawcy Jezusa, którzy na początku drogi byli „smutni i przygnębieni”, mając w pamięci to, co stało się z Mistrzem w dniu ukrzyżowania i którzy nie ukrywali zawodu, jaki przeżyli wskutek upadku nadziei pokładanej w Nim jako Mesjaszu-wyzwolicielu („A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela”), doznają całkowitego przemienienia, gdy staje się dla nich jasne, że Nieznajomy, z którym rozmawiali, jest właśnie tym samym Chrystusem i gdy zdadzą sobie sprawę, że On zmartwychwstał. Z całego opowiadania wynika, że pewność zmartwychwstania Jezusa uczyniła z nich jakby nowych ludzi. Nie tylko odzyskali wiarę w Chrystusa, ale byli również gotowi dawać świadectwo prawdzie o Jego zmartwychwstaniu.

 

Wszystkie te elementy zapisu ewangelicznego, zbieżne z sobą, dowodzą faktu zmartwychwstania, który stanowi podstawę wiary Apostołów i świadectwa, które — jak zobaczymy w następnych katechezach — stanowi centrum ich przepowiadania.