Blog J.B.

Archiwum dla sierpień, 2019

ODPUST PARAFIALNY 11.08.2019 roku

Autor: admin o 13. sierpnia 2019

Z przyjemnością informuję, że w Galerii Foto można znaleźć zapis fotograficzny przebiegu uroczystości parafialnej. Zdjęcia zostały opublikowane zgodnie z normami Dekretu Konferencji Episkopatu Polski w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim z dnia 13.03.2018 roku. Aby wejść do Galerii Foto wystarczy wcisnąć TEN NAPIS, aktywując przekierowanie. SERDECZNIE ZAPRASZAM.

„KORZYSTAJMY Z DARÓW DUCHA ŚWIĘTEGO…”

ODPUST PARAFIALNY 11.08.2019 roku

Odpust – święto patronalne wspólnoty parafialnej. Mimo podobieństw za każdym razem jest przeżywany inaczej. Składają się na to doświadczenia kolejnego roku współpracy oraz to, co stanowi tego pokłosie. Od 2008 roku uroczystość tę przeżywamy w dwóch odsłonach: liturgicznej – będącej wspólnotowym dziękczynieniem Bogu za łaski otrzymane w minionym czasie oraz prośbą o pobłogosławienie czasu, w który corocznym świętem parafii wkraczamy – oraz festynowej, która zachęca do wspólnotowego przeżywania tego szczególnego dnia.

Na przebieg obu odsłon uroczystości złożyły się inicjatywy organizatorów, harmonijnie ze sobą powiązane. Odpowiedzialność za przebieg sumy odpustowej przyjął proboszcz, ks. Janusz Barski; koncepcje festynowe zaś koordynowała grupa inicjatywna, skupiająca przedstawicieli Rady Parafialnej i innych wspólnot parafialnych. Liczebnie grupa ta nie prezentowała się może zbyt imponująco, ale efekty jej współpracy potwierdzały duże zaangażowanie i kreatywność osób zaangażowanych w przygotowania.

Tradycyjnie, przygotowania do uroczystości parafialnej rozpoczęły się już w kwietniu, kiedy odbyło się pierwsze spotkanie organizacyjne. To i kolejne były poświęcone omówieniu konwencji święta patronalnego, jego przebiegu oraz ustaleniu personalnej obsady wszystkich punktów obsługi naszych gości. Mimo malejącej liczebności tej grupy były one konstruktywne i koncentrowały się na przemyślanych elementach planistyki święta.

Od maja rozpoczęło się także bezpośrednie przygotowanie przebiegu sumy odpustowej – tradycyjnie liturgię słowa oraz modlitwę wiernych i procesję z darami animowała grupa Parafian, na których zgłoszenia trzeba było trochę poczekać (czyżby nieśmiałość ?!?), ale pod koniec lipca wszystkie możliwe funkcje liturgiczne zostały podjęte i jasno określone (z animacją muzyczną włącznie).

Oprócz bezpośredniej organizacji trwały także przygotowania obejmujące teren wokół kościoła (ze szczególnym uwzględnieniem otaczającej kościół zieleni) oraz sam plac. W ich ramach zostały przeprowadzone gruntowne prace porządkowe przy zieleni (uporządkowano, zaniedbane ostatnio aleje boczne przy murach posesji – tu wielki ukłon w stronę naszych dzielnych Pań, które – wykorzystując kilkunastodniowy urlop proboszcza – radykalnie poprawiły estetykę placu wokół kościoła), modernizacja altany parafialnej (miejsce tradycyjnej agapy zaproszonych gości po sumie odpustowej) oraz wymiana kostki najbardziej zniszczonej części placu (tu wielki ukłon w stronę p. Eugeniusza). Były oczywiście także prace drobniejsze, jak naprawa zniszczonych podczas prac modernizacyjnych placu terenów zielonych oraz odświeżenie malatury ławek zewnętrznych. Nie wszystko może było zauważalne, ale w całokształcie pomogło przygotować teren parafii na godne przyjęcie zaproszonych gości.

O ile przygotowania w ostatnim tygodniu były raczej niewidoczne na zewnątrz (i dotyczyły raczej kościoła), o tyle w niedzielny poranek (po mszy św. o godz. 8:30) plac kościelny zaczął błyskawicznie zmieniać swój wygląd. Zapełnił się „sektor gastronomiczny” [słynna „Kawiarenka pod lipami”]; pojawiły się miejsca dla ugoszczenia naszych gości. Nie zapomnieliśmy o najmłodszych, dla których został przygotowany „zamek szalonych zjazdów” oraz miejsce rozgrywek tenisa stołowego. Dodatkową atrakcją miało się stać spotkanie z funkcjonariuszami Straży Miejskiej, którzy pomagali poznać „tajniki” pracy służb porządkowych (nie brakowało włączonych syren i „dyskoteki”) W związku z wybraną koncepcją festynową nie mogło oczywiście zabraknąć sceny, na której miały wystąpić zaproszone grupy i zespoły [tu ukłon i podziękowanie dla dyrektora MDK w Lubaniu, p. Bartosza Kuświka i pracowników placówki] – tym razem zmieniliśmy jej lokalizację, co miało wpłynąć pozytywnie na słyszalność i ogląd wykonawców. A na opisanie tego, co działo się w naszej parafialnej „kuchni” po prostu brakuje słów (te zapachy proboszcz określił jako „największą pokusę dzisiejszego przedpołudnia”).

Uroczysta suma odpustowa, którą poprzedziło odśpiewania „Litanii do św. Maksymiliana Kolbego”, rozpoczęła się o godz. 13:00. Jej rangę podkreśliło przyjęcie zaproszenia  przez Dziekana Dekanatu Lubań, ks. Kanonika Bogusława Wolańskiego oraz obecność gości, którzy zostali powitani na początku mszy św. przez proboszcza parafii. W ich gronie znaleźli się:

  • Poseł RP, p. Ewa Szymańska
  • Dyrektor Biura Senatorskiego Rafała Ślusarza, p. Urszula Maga
  • Wiceburmistrz Miasta Lubań, p. Mateusz Zajdel
  • Radni Rady Miasta Lubań w jej przewodniczącym, p. Kamilem Glazer, na czele
  • Dyrektor lubańskiego Miejskiego Domu Kultury, p. Bartosz Kuświk
  • Prezes Zarządu Eltor sp. z o.o., p. Eugeniusz Figurski
  • Prezbiterium Dekanatu Lubań oraz nasz sąsiad, ks. Czesław Misiewicz z parafii Kościelnik
  • Zaproszone formacje wokalno-instrumentalne: zespół „Bazalt”, schola parafialna z Radostowa „Cytra” oraz zespół „Złote Nutki”

Znaczącą była także „dostojna” asysta liturgiczną, o którą zadbali: Dawid Binkowski, Kamil Glazer i (gościnnie) Tomasz Korcz – naszych „aniołów” nie było może zbyt dużo, ale jakość posługi stała na najwyższym poziomie.

Swoją homilię ks. Dziekan rozpoczął wątkiem bardzo osobistym, przypominając o doświadczeniu ministranckim z lubińskiej parafii pw. św. Maksymiliana, z której pochodzi. Podkreślił wymowę „dolnego kościoła”, zaprojektowaną w konwencji bunkra, w którym umierał nasz patron – jej surowość, która wzmacniała przekaz o wyjątkowej osobowości „męczennika miłości”.

Oczywiście nikogo nie zdziwiła refleksja o wyjątkowej miłości Maksymiliana do Maryi oraz dziele w Niepokalanowie. Niektórych jednak zaskoczyły informacje o innych wyjątkowych cechach patrona naszej parafii. „Był to człowiek niesłychanie uzdolniony – usłyszeliśmy – fenomenalny matematyk, władający biegle 8. językami obcymi. /…/ Został także obdarowany przez Boga darem proroctwa – postrzegał rzeczywistość nie tylko teraźniejszą, ale także tę za 100 i więcej lat. /…/ Dostrzegał fundamentalne znaczenie filmu w budowaniu mentalności człowieka i potrzebę kręcenia wartościowych filmów /…/” – usłyszeliśmy dalej. Dużym zaskoczeniem stała się informacja o zaprojektowaniu przez Świętego podczas Jego studiów w Rzymie… pojazdu kosmicznego i analiza problemów, z którymi mieli się w przyszłości zmierzyć kosmonauci.

Św. Maksymilian swoje wyjątkowe uzdolnienia wykorzystywał jednak przede wszystkim na płaszczyźnie wiary. „W Rzymie, podczas manifestacji masonerii, dostrzegł potrzebę walki z nią konkretnym ruchem zawierzającym siebie Bogu i Maryi, poprzez Rycerstwo Niepokalanej /…/ – podkreślił homileta – Chciał z Ewangelią docierać do jak największej grupy odbiorców, zakładając pismo o wyjątkowej dynamice, „Rycerz Niepokalanej” – najpierw w polskiej, a następnie w japońskiej edycji. /…/ Jego naczelną zasadą było: albo się poświęcasz i służysz, albo kombinujesz (dzięki temu redakcja „Rycerza” stała na najwyższym poziomie edytorskim i dydaktycznym)”.

Homileta podkreślił także wyjątkową odwagę Świętego – „widząc sprawnie działające polskie przedsiębiorstwo zostawił wszystko i pojechał zakładać japoński Niepokalanów, co wielu określało mianem „szaleństwa”. /../ Jego kapitałem rozwojowym było bowiem totalne zaufanie do Niepokalanej, odwaga życiowa i ewangeliczny radykalizm /…/ – to właśnie one spowodowały, że kiedy osiągnął życiowe szczyty, skonfrontowany z człowiekiem, którego śmierć miała dotknąć jego rodzinę wybrał „ofiarę miłości”. /…/ Wiedział, że Jego krew i życie są potrzebne dla świata” – tymi słowami zakończył myśl ks. Bogusław.

Oczywiście Święty to przede wszystkim ktoś, kto uczy, stanowi wzór do naśladowania. To osoba, która zachęca każdego z nas do podjęcia wyzwań codzienności. Aby „podjąć to ryzyko” potrzeba silnie motywującej podstawy; „taką dla św. Maksymiliana był przyjęty chrzest oraz dary Ducha Świętego otrzymane w sakramencie bierzmowania. – podkreślił homileta – Dzięki nim świadomie tworzył w sobie świątynię działającego Ducha Świętego”. Konstatacja ta, wykorzystana w tytule niniejszego opisu, stała się zaproszeniem do korzystania z darów Ducha Świętego przez każdego z nas: „Każdy z nas jest świątynią Ducha Świętego /…/, każdy nosi w sobie znamię świętości, ale my w to nie wierzymy i przez to się męczymy. Maksymilian tego nie robił”. Dlatego homileta w zwieńczeniu rozważania odpustowego podkreślił potrzebę wiary i zaufania, „tylko one bowiem prowadzą do mądrego działania, mądrych inwestycji w ludzi”.

Można by rzec, że potwierdzeniem tego wezwania był dalszy przebieg sumy odpustowej, w której dało się zauważyć profesjonalizm i swobodę w pełnieniu funkcji liturgicznych. Tak było podczas modlitwy wiernych, procesji z darami, a także w trakcie animacji śpiewu – o którą zadbał chór parafialny „Maksymilianki” oraz p. Maria. Zróżnicowanie form wykonania oraz harmonijna współpraca zaowocowały oprawą mszy św., która chyba wszystkim przypadła do gustu.

W słowie dziękczynienia na zakończenie sumy odpustowej ks. proboszcz dziękując Bogu za dar pogody skierował także wyrazy wdzięczności w stronę gości, którzy zaszczycili nas swoją obecnością (z Ks. Dziekanem na czele) oraz parafian, którzy na wiele sposobów wspierali organizację dzisiejszego „święta parafii”. Głos zabrała także pani poseł, wyrażając radość z możliwości dzisiejszego spotkania. Zwieńczeniem liturgicznej odsłony uroczystości stała się procesja wokół kościoła, błogosławieństwo i odśpiewanie „Boże, coś Polskę”.

Inauguracją Festynu Parafialnego stał się „zmasowany szturm” na „Kawiarenkę pod lipami” – osoby odpowiedzialne za stoiska dosłownie dwoili się i troili, aby zaspokoić pierwszy głód, zaś przy – wypożyczonych przez Straż Pożarną – stolikach rozpoczęła się masowa konsumpcja [tu ukłon w stronę „weteranów” Kawiarenki oraz osób, które w jej funkcjonowanie włączyły się po raz pierwszy – p. Jolanty Stanasiuk z mężem i p. Tomasza Korcz]. No, ale po kilkunastu minutach sytuacja ustabilizowała się. Kiedy zaś został zaspokojony „pierwszy głód” jednym z popularniejszych miejsc Festynu stało się stoisko z „cegiełkami” (których zakup był formą wsparcia tegorocznej inicjatywy kontynuacji modernizacji placu kościelnego) – ponadto organizatorzy zadbali, aby nabywca każdej „cegiełki” został obdarowany przygotowaną pamiątką. Były one różne – jednak radość z ich otrzymania była jednakowo spontaniczna. Warto dodać, że w tym roku organizatorzy wybrali dosyć nowatorską formę „cegiełek” – dotychczasowe papierowe zostały zastąpione formą magnesu z nadrukiem [brawo Dawid; ukłony dla p. Alicji i Emilii].

Tej części festynu towarzyszyła „muza na żywo” w wykonaniu zespołu „Bazalt”. Zarówno nasi goście w altanie, jak i posiłkujący się na wprost sceny podkreślali interesujący dobór repertuaru – „to były klimaty z moich lat”, stwierdził proboszcz [co potwierdziło wielu słuchaczy]. Już pierwsze utwory udowodniły, że wiek to nie wpis w dowodzie osobistym, ale stan ducha. „Wymiatanie” na gitarach; mega-akompaniament fajowej „basówki”, no i „zaje…głośna” perkusja (na której wyżywał się p. Andrzej) – to dało w efekcie możliwość wysłuchania kanonów rocka w niesamowitym wykonaniu. Atmosfera świętowania stawała się coraz bardziej swobodna.

Wiadomo, że „jedzonko trzeba spalić” (szczególnie widać to u dzieciaków) – stąd też zadedykowaliśmy im „Zamek mega-zjazdów”, który aż do chwili zamknięcia cieszył się niesłabnącym powodzeniem. Podobnie było z rywalizacją w tenisa stołowego – to niektóre rozgrywki przybierały postać „wojny światów”, a piłeczka.. cóż… często trafiała na balkon lub do garażu. Dosyć ciekawie przebiegała także prezentacja możliwości technicznych radiowozu Straży Miejskiej – dzieciaki, ale także osoby 18+ (prawda Dominiko?) cieszyły – nie związane z przekroczeniem i mandatem –  „efekty dyskotekowe” oraz pamiątkowe gadżety. A że cholesterol i emocje odkładają się w nas, sporym zainteresowaniem cieszyło się także novum festynowych atrakcji – punkt pomiaru ciśnienia, w którym można było zaopatrzyć się także bezpłatnie w pojemniki na zużyte strzykawki i igły [przekazane nam przez ZGiUK – za co gorąco dziękujemy]. Obsługujące punkt „anioły w bieli” – panie Anna i Wioletta – miały momentami „pełne słuchawki roboty” [drogie Panie, dzięki !!!].

Nasze rozśpiewanie od samego początku było bardzo zróżnicowane. Mogliśmy to zauważyć podczas mszy św.; mogliśmy tego doświadczyć także w muzycznej animacji festynu. Każda z formacji muzykujących przedstawiła charakterystyczne dla siebie prezentacje muzyczne – tak było w przypadku zespołu „Złote Nutki” i chóru parafialnego „Maksymilianki”. Pięknie i ewangelizująco wybrzmiał występ scholi parafialnej „Cytra” z Radostowa [szkoda tylko, że zabrakło naszych „Dzieciaków” – cóż… wakacje].

„Festynowym odkryciem” stał się w tym roku Dawid. Wraz z Martyną („Janusz & Grażynka”) dosyć interesująco przeprowadzili wydawanie fantów [co było szczytem organizacji i zarządzania]. Dawid stał się także „wschodzącą gwiazdą prezenterską” – brawurowe przeprowadzenie licytacji tortu i… pary króliczków okazało się sukcesem, a wieńczące festyn losowanie nagród głównych… wielu uczestnikom podniosło ciśnienie i humor. Warto też dodać, że Dawid „dogadał się” z „Bazaltem”, co zaowocowało wspólnym wykonaniem dwóch hiciorów rocka – było to dla nas spore, ale bardzo przyjemne zaskoczenie.

Już od kilku lat finałem festynowych atrakcji stało się losowanie nagród głównych – nie zabrakło ich i w tym roku. Fakt, prowadzący losowanie Dawid momentami „łapał się za czuprynę” na widok kompletu śrubokrętów wygranych przez dzielne niewiasty; padały także ciekawe komentarze: „Panie, niech to będzie kobieta!!!” (to przy losowaniu suszarki). Oczywiście wszyscy oczekiwali, komu przypadnie nagroda główna – rower. „Szczęśliwy numerek” przypadł na Joasię, która po odbiorze swojego jednośladu zrobiła rundkę honorową… całkowicie bezwypadkowo prezentując umiejętności cyklistyczne.

Faktem jest, że po losowaniu festyn zaczyna się samoczynnie „wygaszać”, ale – zgodnie z programem – do samego końca towarzyszył nam zespół „Bazalt”, którego występ (cz.2) zgromadził kilkunastoosobowy fan-club. Pani Agnieszko! Panowie! Dziękujemy!

Dla uczestników festynu zakończył się on losowaniem i końcówką koncertu „Bazaltu”. Dla organizatorów jednak trwał dalej – bo nie wystarczy przygotować uroczystość. Równie ważnym, a może nawet trudniejszym zadaniem jest uprzątnięcie terenu. I tu muszę przyznać, że po doświadczeniach z minionych lat organizatorzy popisali się sprawnością. Panie i panowie! Szacun dla Was!

Uroczystość odpustowa i  Festyn Parafialny przeszły już do historii. Jakie były? – to pozostawiam ocenie uczestników. Jako proboszcz pragnę natomiast w tym miejscu serdecznie podziękować wszystkim organizatorom i osobom wspierającym, bez których nie byłoby możliwe przeprowadzenie naszej parafialnej uroczystości [także tym, które z różnych powodów nie mogły wziąć bezpośredniego udziału w „święcie parafii”]. W tekście opisałem momenty znaczące – ale były nie tylko one. Była także niewidoczna na zewnątrz praca obsługi „Kawiarenki pod lipami”, obsługi stanowisk festynowych, osób wydających „cegiełki” i fanty, naszych „sióstr miłosierdzia” mierzących ciśnienie, funkcjonariuszy Straży Miejskiej (zabezpieczających naszą imprezę), akustyków, cateringu. WAM WSZYSTKIM, TYM NIEWIDOCZNYM, PRAGNĘ GORĄCO PODZIĘKOWAĆ ZA WYSIŁEK WŁOŻONY W ORGANIZACJĘ OPISANEJ UROCZYSTOŚCI. PODJĘLIŚCIE SIĘ CZEGOŚ, ZA CO RZADKO SIĘ DZIĘKUJE, A BEZ CZEGO NIE BYŁOBY MOŻLIWE GODNE PRZEŻYCIE „IMIENIN PARAFII”.

„Bóg zapłać”

proboszcz

ks. Janusz Barski

Napisany w moja praca | 1 Komentarz »