Blog J.B.

Archiwum dla Sierpień, 2018

Odpust parafialny 12.08.2018 roku

Autor: admin o 17. sierpnia 2018

„ŚWIĘTOŚĆ – ŻYCIE ZAMIENIONE NA MIŁOŚĆ”

Jubileuszowy odpust parafialny     Lubań, 12.08.2018 roku

Ks. Kanonik Franciszek Molski

Uroczystość odpustowa A.D. 2018 miała charakter szczególny. Wspomnienie patrona parafii, św. Maksymiliana Marii Kolbego, zostało powiązane z podwójnym Perłowym Jubileuszem: erygowania parafii (27.06.1988 r.) i poświęcenia kościoła (25.09.1988 r.) oraz święceń kapłańskich proboszcza, ks. kan. Janusza Barskiego (21.05.1988 r.). Dzisiejsza modlitwa wspólnoty lokalnej wpisała się także w ogólnopolskie dziękczynienie za odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Uroczystości przewodniczył proboszcz parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP w Świeradowie-Zdroju, ks. kan. Franciszek Molski. O jego randze świadczyła obecność przedstawicieli władz powiatowych (Starosta Powiatowy, p. Walery Czarnecki; Wicestarosta, p. Wojciech Zembik) i miejskich (Burmistrz miasta Lubań, p. Arkadiusz Słowiński z grupą radnych miejskich).

Tegoroczne przygotowania rozpoczęliśmy dużo wcześniej, niż zazwyczaj. Już od kwietnia rozpoczęły się prace przy digitalizacji zawartości papierowej Kroniki Parafialnej oraz tworzeniu jej wersji elektronicznej. Prace te zaowocowały włączeniem się Parafian w poszukiwania archiwalnych materiałów źródłowych (szczególnie fotografii), które wzbogaciłyby naszą wiedzę o historii wspólnoty na Księginkach. W oparciu o zdigitalizowany materiał została przygotowana „jubileuszowa cegiełka” w formie folderu, będącego zapisem najważniejszych wydarzeń z 30-letniej historii parafii. Podczas tych przygotowań zauważalnie wzrosło zainteresowanie elektroniczną Kroniką Parafii.

Kościół przed rozpoczęciem rozbudowy.

To była jedna z kilku płaszczyzn naszych przygotowań. Perłowy Jubileusz zobowiązywał nas do wzmożonego wysiłku przy przygotowaniu terenu wokół kościoła na obie odsłony uroczystości: odpust i festyn parafialny. W ramach przygotowań dużym zmianom została poddana całościowa aranżacja zieleni; oczyszczono i nasadzono teren starej części cmentarza; nasze niezmordowane Panie [to wstyd dla nas, facetów – chciałoby się zaśpiewać za Danutą Rinn: „Gdzie ci mężczyźni?”] uporządkowały teren wokół altany oraz centralną część parafialnego parkingu. Został odświeżony misyjny krzyż pokutny. W sumie więc teren piękniał z dnia na dzień.

Niezależnie od prac porządkowych dużą uwagę poświęciliśmy przygotowaniu liturgii oraz samego festynu. Za pierwsze odpowiadał proboszcz parafii, za drugie – inicjatywna grupa organizatorów. Już pod koniec czerwca zostaliśmy zachęceni do obejmowania funkcji podczas sumy odpustowej; w czasie spotkań organizacyjnych przyjmowaliśmy także  na siebie odpowiedzialność za poszczególne elementy organizacji festynu. Nie było łatwo – temperatura niektórych spotkań była gorąca, ale… zaowocowało to świetnym przygotowaniem i przeprowadzeniem obu odsłon uroczystości odpustowej.

Wielkim niepokojem napawała nas upalna pogoda. Nie mieliśmy nic do słońca, ale upały rzędu 35 stopni to już przegięcie (a tak było przez kolejne 2 tygodnie). Akurat w tej kwestii uspokoiła nas trochę „interwencja niebios” w postaci opadów deszczu w poprzedzający święto piątek („Oby tylko nie powtórzyło się to w niedzielę” – wzdychaliśmy wspominając ubiegłoroczne „oberwanie chmury”). Niedziela jednak okazała się idealna – słoneczna, ale bez przegięć w temperaturze.

Końcówka przygotowań (kilka ostatnich dni) to już było prawdziwe „tyranie” – mimo iż organizację ułatwiło zrozumienie i pomoc ze strony dyrektora Miejskiego Domu Kultury w Lubaniu [została nam wypożyczona profesjonalna scena oraz nagłośnienie (wraz z obsługującym je akustykiem)] i Komendanta Powiatowego Straży Pożarnej [wypożyczono nam odpowiednią liczbę stołów i ław, dzięki czemu festynowy plac został przygotowany dla zdecydowanie większej niż w latach ubiegłych liczby gości]. Po zniszczeniu przez ubiegłoroczne wichury namiotu „Kawiarenki pod lipami” zostaliśmy zmuszenia do wypożyczenia namiotów zastępczych. Życzliwość władz miejskich oraz Straży Pożarnej bardzo nam ułatwiły ostatnie przygotowania, ale tak naprawdę roboty było co niemiara. A obok tych, typowo męskich, zajęć należy wspomnieć o przygotowaniach kulinarnych (w których piszący te słowa, szanując zdrowie ewentualnych konsumentów, nie brał czynnego udziału) – ugoszczenie zaproszonych gości z zewnątrz może nie wygląda zbyt imponująco, ale to była naprawdę ciężka „harówa”. Księginki są jednak twarde – daliśmy radę.

W końcu nadszedł ten dzień – święto Jubileuszu parafii. O godzinie 13:00 rozpoczęła się suma odpustowa, której przewodniczył wspomniany wcześniej ks. kanonik Franciszek Molski.

Podczas powitania przybyłych gości proboszcz parafii podkreślił szczególny charakter dzisiejszej uroczystości: „Dzisiejsze święto skłania nas do refleksji nad przeszłością naszej wspólnoty, rzutującą na dzisiejszy jej stan oraz przyszłość. Pragniemy wspomnieć na kapłanów tworzących i pracujących w naszej parafii: śp. ks. prałata Jana Winiarskiego, śp. ks. Wojciecha Antosza, ks. kanonika Jerzego Jerkę i ks. Piotra Kudokasa. Pragniemy także prosić o Boże łaski dla żyjących i zmarłych budowniczych naszej świątyni oraz animatorów codziennego życia wspólnoty parafialnej. /…/ Dzisiejszą liturgią pragniemy także włączyć się w ogólnopolskie dziękczynienie za odzyskaną 100 lat temu niepodległość”.

Ks. Franciszek rozpoczął nietypowo – nawiązaniem do faktu dwukrotnej obecności w naszej parafii podczas rekolekcji wielkopostnych (w roku 2004 i 2013). Już to wspomnienie oraz nawiązanie do 30-lecia kapłaństwa proboszcza parafii zapowiadało, że będzie „gorąco”.

Liturgia słowa została zdominowana przez „scholkową rodzinkę” – „Grażynkę i Janusza” (Martyna & Dawid) oraz wykonawczynię psalmu – Nadię „seniorkę” [tu chciałbym podziękować Dawidowi, który wsparł nas nie tylko podczas organizacji i przebiegu festynu, ale także wziął czynny udział w liturgii sumy odpustowej].

Po odczytaniu Ewangelii rozpoczęło się kazanie, które – podobnie jak nauki ze wspomnianych wcześniej rekolekcji –po prostu nas zachwyciło. Ks. Franciszek bardzo umiejętnie łączył w nim mądrość Objawienia z poetyką ludzkiego języka. Tak więc rozważanie było bardzo głębokie, a jednocześnie stanowiło prawdziwą „strawę duchową”. Jego myślą przewodnią było wskazanie, po co przyszliśmy dzisiaj do świątyni oraz czego możemy się nauczyć od patrona naszej wspólnoty. „W niedzielę przychodzimy do kościoła, aby powrócić do źródła” – rozpoczął homilię ks. Franciszek. „Przewodnikiem niech będzie patron tej parafii, św. Maksymilian /…/ a On czytelnie wskazuje, że naszym powołaniem jest świętość /…/ Czy wiesz, co to jest świętość? – pytał dalej homileta – to tylko życie zamienione na chleb i rozdane do końca; to życie zamienione na miłość i rozdane do końca /…/. To po prostu naśladowanie Chrystusa przez człowieka – dosłowne i całkowite”. Ilustracją tej myśli stała się opowieść o mężczyźnie, w którego domu na ścianie wisiała… gałąź. Zapytany o to, dlaczego ona tu się znajduje opowiedział, że kiedy był dzieckiem wyszedł z dziadkiem na zamarznięty staw, gdzie załamał się pod nim lód. Tonącego chłopca uratował dziadek podając wyrwaną z drzewa gałąź. Chłopiec ocalał, ale tej nocy dziadek zmarł na zawał serca – emocje podczas i po ratowaniu życia okazały się dla niego zbyt silne. Zrozpaczony chłopiec wrócił na miejsce  i znalazł gałąź, dzięki której dziadek uratował mu życie. Zawieszona na ścianie przypominała mu odtąd, że zawdzięcza swoje życie komuś – i to zobowiązuje. „To dlatego Chrześcijanie mają w swoich domach kawałek drewna w formie krzyża. On przypomina i zobowiązuje do naśladowania Tego, kto dla nas i za nas na nim umarł  – kontynuował homileta – /…/ Naśladowanie Chrystusa w Jego miłości – to właśnie jest świętość”.

Świadkiem tej miłości był św. Maksymilian – „On kochał człowieka, by zdążyć do Boga /…/ Nie pytał, jak uratować świat – wiedział, że słowa o miłości trzeba po prostu zamienić w miłość”. Podkreślając tę prawdę ks. Franciszek zachęcił do „jubileuszowego rachunku sumienia”: jak to wygląda w moim codziennym życiu?

Posługując się piękną historią dr Howarda Kelly’ego homileta wskazał także, że miłość nigdy nie umiera i zawsze kreuje atmosferę w której dojrzewa i wydaje piękne owoce. „Rachunek spłacony kubkiem mleka” – zakończenie opowieści stanowiło zachętę do wiary w to, że miłość „po prostu się opłaca” (i nie chodzi tu o przelicznik materialny). „Do takiej wiary zachęca św. Maksymilian /…/ – kilkakrotnie wskazywał homileta – uczy na nieustannie słów o zamienianiu życia na miłość”.

Ten fragment poetyckiego zamyślenia ks. Franciszek zakończył pytaniem: „Co wybrać w życiu: miłość, która często boli czy jej brak, który wyściela szarością ulice codzienności?”.

Końcową część rozważania ks. Franciszek zadedykował proboszczowi parafii z racji przeżywanego przezeń w tym roku Perłowego Jubileuszu kapłaństwa. Słowa poetyckich życzeń zostały wypowiedziane jako nawiązanie do myśli, że „do nieba idzie się przez ziemię; do świętości potrzebny jest człowiek”. Ostatnia zaś fraza została ponownie skierowana do całej wspólnoty parafialnej: „Gdyby każdy miał to samo, nikt nie byłby potrzebny drugiemu człowiekowi /…/; cieszcie się Waszą różnorodnością i szukajcie sposobów codziennego dzielenia się nią z innymi /…/. W ten sposób będziecie się codziennie stawali – jak Wasz patron – świętymi” [piszący te słowa nie widział reakcji słuchaczy, ale chwila ciszy po zakończeniu rozważania była odczuwalną refleksją nad bogactwem treści wypowiedzianego przez ks. Franciszka kazania].

Ciąg dalszy liturgii po raz kolejny podkreślił kilka cech naszej wspólnoty:

– Zaangażowanie osób świeckich w liturgię [modlitwa wiernych (prowadzona przez 8-osobową grupę osób o zróżnicowanym wieku), obsługa ołtarza, procesja z darami, znak pokoju otrzymany przez Nadię i Nikolę przy ołtarzu i przekazany uczestnikom liturgii – to tylko niektóre momenty, kiedy można było zauważyć, że dzisiejsza uroczystość od strony liturgicznej stała się podkreśleniem tego, co ma miejsce w naszym kościele na co dzień];

– Zdolność do współpracy zróżnicowanych grup wokalno-instrumentalnych podczas liturgii [muzyczną oprawę liturgii zapewniła liczna grupa osób muzykujących: zaproszony specjalnie na dzisiejszą uroczystość organista z Polkowic, p. Krzysztof Matynia; chór parafialny „Maksymilianki” i schola „Dzieciaki z Bożej Paki” oraz grupy spoza parafii: „Złote Nutki” i „Polne Kwiaty”. Mimo zróżnicowania form wykonywania utworów łączyło te grupy i osoby jedno – chęć jak najbardziej uroczystego przeżycia Perłowego Jubileuszu parafii].

Chór parafialny MAKSYMILIANKI

Schola parafialna DZIECIAKI Z BOŻEJ PAKI

W ten sposób doszliśmy do zwieńczenia sumy odpustowej. Wydawało się, że po słowie podziękowań ze strony proboszcza ciąg dalszy liturgii przebiegnie według ustalonego wcześniej  programu. Tu jednak niespodziankę sprawiły nam (a przede wszystkim proboszczowi) „Polne Kwiaty” i „Złote Nutki” oraz Starosta Powiatowy, p. Walery Czarnecki, którzy złożyli od siebie bardzo ciepłe i serdeczne życzenia z okazji Perłowego Jubileuszy kapłaństwa. No, nasz świeżo upieczony „kanonik” może się nie rozkrochmalił, ale jego „purpury” przerzuciły się częściowo z komży na twarz.

Liturgię sumy odpustowej zakończyła procesja i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem oraz hymn „Boże, coś Polskę”. Wspólnie odśpiewane 2 zwrotki zabrzmiały prawdziwie majestatycznie.

Zakończenie liturgii stało się sygnałem do rozpoczęcia drugiej odsłony dzisiejszej uroczystości – Festynu Parafialnego, którego gościem honorowym był (podobnie, jak rok temu) zespół „Bazalt”. O ile rok temu dużym problemem stało się zabezpieczenie sprzętu przed nawałnicą, o tyle dzisiaj przygotowana scena i profesjonalna obsługa medialna (pomoc okazana przez MDK w Lubaniu) spowodowała, że program festynu zapowiadał się imponująco.

Zespół BAZALT

Jako, że „doznania duchowe” mogą pobudzić apetyt, pierwszym oblężonym miejscem stała się „Kawiarenka pod lipami”. Bogata oferta gastronomiczna pozwoliła skutecznie uzupełnić „spalone kalorie”, zaś przygotowane przez nasze panie wspaniałe wypieki towarzyszyły uczestnikom festynu do samego końca. Zainteresowanie ofertą „Kawiarenki” było tak duże, że niektóre stanowiska musiały sięgać po „głęboko zamrożone” rezerwy.

Drugim oblężonym od samego początku miejscem stał się punkt sprzedaży „jubileuszowych cegiełek” i wydawania fantów. Tegoroczne cegiełki zostały przygotowane w formie folderu zawierającego unikatowe zdjęcia kościoła sprzed rozbudowy, fotografie wszystkich księży proboszczów oraz (oczywiście bardzo wybiórcze) kalendarium wydarzeń parafialnych w okresie 1965-2018. Nie da się ukryć, że uczestnicy festynu zaskoczyli nas totalnie – zawsze zostawało nam około 50 „cegiełek”; w tym roku wykupiono cały nakład (powiększony ze względu na jubileusz do 500 szt.).

Oprócz wspomnianych wyżej miejsc punktem centralnym była także scena, na której wiele się działo. Pierwszą, niejako „konsumpcyjną” część festynu oprawił muzycznie „Bazalt”. Tak sobie żartowaliśmy, że repertuar (klasyka polskiego i zagranicznego rocka sprzed lat) z pewnością miała pozytywny wpływ na możliwości „przyswajania dodatkowych kalorii” przez uczestników – Panie i Panowie z „Bazaltu”! Brawo dla Was za mega-wykon!

Oczywiście, podobnie jak w latach ubiegłych postaraliśmy się, aby repertuar festynowy był jak najbardziej urozmaicony. Stało się to możliwe dzięki włączeniu się w muzyczną animację rodzimych oraz zaproszonych grup wokalno-instrumentalnych. Kolejno wystąpiły: „Złote Nutki”, „Dzieciaki z Bożej Paki”, „Polne Kwiaty” i „Maksymilianki”. Zwieńczeniem oryginalnych prezentacji stała się druga część koncertu zespołu „Bazalt”, który momentami (przy niektórych „hiciorach” sprzed lat) zbliżał się niebezpiecznie do „szaleństwa”. Wielki szacun dla wszystkich wykonawców!!!

Podobnie, jak na mszy św., tak i podczas festynu nie obyło się bez niespodzianek. Podczas I części festynu zawitał u nas wóz bojowy Straży Pożarnej, którego załoga umożliwiła zainteresowanym obejrzenie sprzętu bojowego [no, nie da się ukryć, że było trochę manewrowania i „pogróżek szeryfa” typu: jak się nie znajdzie kierowca tej renówki to… przeniesiemy ją ręcznie] i wzięcie udziału w kilku przygotowanych konkursach. Panowie strażacy! Serdecznie dziękujemy – za pokaz oraz za stoły i ławy!

Od prawie samego początku w program „święta parafii” wpisała się aukcja festynowego tortu. Może nie towarzyszyły jej w tym roku emocje, jak przed laty, ale… wylicytowany za „stówkę” tort został przekazany przez p. Kamila Glazera naszym dzieciakom. Oj, przy festynowym torciku działo się… działo…

W tym roku, po raz pierwszy spróbowaliśmy zlicytować „dzieła sztuki”. Uczestnicy okazali się jednak na nią oporni i oba obrazy zakupił p. Ryszard Piekarski (prowadzący licytację) za podstawowe kwoty aukcji.

Od 8. lat momentem, któremu towarzyszą wielkie emocje, stało się losowanie nagród głównych.  W tym roku najcenniejszymi były: ufundowany przez Burmistrza miasta Lubań, p. Arkadiusza Słowińskiego) rower oraz talon podarunkowy wartości 100 zł; dwa 2-osobowe vouchery na nocne zwiedzanie zamku Czocha oraz m.in. płyty z oratorium nagranego podczas uroczystości ustanowienia św. Marii Magdaleny patronką naszego miasta. Czas losowania tych nagród od samego początku przebiegał w atmosferze „przebierania w cegiełkach”, mruczenia pod nosem: „Mam ten numer, tylko o jeden wyższy/niższy” lub rozkładania „cegiełkowych talii” na trawniku. Rekordziści (Grażynka & spółka) musieli korzystać z pomocy, aby w miarę szybko znaleźć właściwe wylosowane numerki. Do przeprowadzenia losowania została zaproszona  czcigodna BUDKA [Bezwzględnie Uczciwi Działacze Księgińskiego losowAnia], która przeprowadziła tę, jakże „wyczerpującą” procedurę. Rekord pobił chyba duet „Janusz & Grażynka”, który wygrał oba vouchery [ten drugi to chyba dla „teściowej”] i oczywiście parafianka, która wygrała rower. Było w każdym razie bardzo emocjonująco i… zabawnie. Grupie BUDKA dziękujemy i… zapraszamy za rok.

Podczas każdego festynu najtrudniejszymi momentami są: rozłożenie wszystkiego i „zwinięcie majdanu”. Muszę przyznać, że z tym drugim w tym roku poszło rekordowo sprawnie. Już po losowaniu nagród głównych rozpoczął się demontaż części wyposażenia, a po zakończeniu 2 części koncertu „Bazaltu” reszta nieczynnej już „Kawiarenki” jakby „wyparowała”. Nie da się wymienić wszystkich osób wspierających te prace – ze swojej strony chciałbym im podziękować i pogratulować.

Odpust, będący okazją do świętowania Perłowego Jubileuszu erygowania parafii i poświęcenia kościoła (oraz święceń kapłańskich proboszcza), a także powiązany z nim Festyn Parafialny są już historią. Jako proboszcz obchodzącej jubileusz wspólnoty pragnę gorąco podziękować wszystkim osobom, które podjęły się organizacji, a także wsparły (także modlitewnie) przygotowanie obu odsłon uroczystości Perłowego Jubileuszu. W moim osobistym odczuciu to jedno z najlepiej przeprowadzonych „świąt parafialnych”. W sposób często niezauważalny zrobiliście Państwo wszystko, aby liturgia, w której uczestniczyliście, była przeżyta we właściwej oprawie i wspaniałej atmosferze. Zadbaliście także o to, by nasi goście mogli skorzystać z pełni oferty festynowej – „tak dla ducha, jak i dla ciała”. Gorąco dziękuję darczyńcom, którzy wsparli rzeczowo i materialnie naszą uroczystość. Dziękuję prezbiterium dekanatu Lubań, które zaszczyciło nas swoim przybyciem i gościom honorowym: Staroście i Wicestaroście Lubańskiemu, Burmistrzowi miasta Lubań oraz gościom przybyłym spoza parafii i Lubania. Mam nadzieję, że moja (bardzo pozytywna) ocenia tegorocznego odpustu jest zgodna z Waszymi odczuciami.

 

Napisany w moja praca | Brak komentarzy »